
Jak mądrze wybrać prawnika – subiektywny przewodnik dla startupów
Masz pomysł, masz biznes, poświęcasz dla tej idei wiele czasu, energii i pieniędzy. Planujesz każdy krok. Pewnie zastanawiasz się, ile zadań jesteś w stanie zrealizować sam, względnie przy szeroko rozumianej pomocy rodziny i znajomych, a w którym miejscu należy zainwestować pieniądze w uzyskanie pomocy z zewnątrz. Dotyczy to także kwestii wszelkich rozterek prawnych, jakie mogą pojawić się na Twojej drodze.
Poniżej przedstawiamy subiektywny zbiór dobrych i złych praktyk wypracowany w toku naszej wieloletniej współpracy z różnymi podmiotami. W tym czasie uczyłyśmy się od najlepszych, ale i na błędach, własnych i cudzych. Każde doświadczenie pokazywało nam, jak chcemy pracować, a czego z pewnością chcemy unikać. Na tej podstawie pozwalamy sobie zasugerować, jakimi cechami powinien charakteryzować się dobry prawnik.
Jest to w zasadzie zbiór dość uniwersalnych cech, jednak z uwagi na specyfikę branży startupowej, funkcjonującej w warunkach ryzyka i braku pewności, uważamy, że to, o czym tu piszemy jest szczególnie istotne właśnie z jej punktu widzenia. W tak dynamicznym środowisku należyte zabezpieczenie kwestii prawnych, na każdym etapie funkcjonowania startupu, jest w naszej ocenie jedną z głównych kwestii, jakimi należy się zająć.
W pewnym momencie pewnie zdecydujesz się więc na skorzystanie z takiej pomocy. Prędzej czy później musisz podjąć decyzję o inwestycji w doradztwo prawne związane z funkcjonowaniem Twojego startupu
(tak, uważamy, że jest to swego rodzaju inwestycja), czy to odnośnie typowych spraw założycielskich (rejestracja, founders’ agreement), korporacyjnych, pracowniczych, w tym m. in. dotyczących premiowania Twoich współpracowników w drodze ESOP, czy w kwestii pozyskania inwestowania. Na co zwrócić uwagę, żeby wybrać dobrze?
Po pierwsze: jakość
Nie czarujmy się, jakby tego nie opisywać i z kim byśmy nie pracowali (rozumiem przez to najfajniejszych i najbardziej interesujących klientów), praca prawnika, zwłaszcza prawnika spółek i transakcyjnego, to w dużej mierze szczegółowa analiza dokumentów, które muszą mieć sens z punktu widzenia:
- klienta,
- prawa,
- zasad logiki,
- innych podmiotów (np. przy inwestycji, gdzie musimy godzić często rozbieżne, przynajmniej częściowo, interesy),
- innych powiązanych dokumentów spółki.
Nie ma przy tym miejsca na błędy, bo konsekwencje, w tym finansowe, mogą być dla obydwu stron tej relacji drastyczne.
Jak to pogodzić i czy klient powinien wiedzieć o naszych „mękach” z tym związanych? Generalnie nie, bo po to jesteśmy, żeby zdjąć mu ten ciężar z głowy i dać mu produkt na najwyższym poziomie, ale jasno i precyzyjnie omówiony, ALE jednocześnie powinien mieć wyobrażenie o złożoności określonych procesów i wiedzieć, że warto tego rodzaju zadania powierzać osobom, które są rzetelne, szczere (!), działają w przejrzysty sposób i w dobrze rozumianym interesie klienta. Krótko mówiąc, wiedzą co robią i “czują” to.
Po drugie: synteza informacji
i transparentność
Za przejaw stosowania pozytywnych praktyk w tym zakresie uważamy przekazywanie w możliwie precyzyjny, syntetyczny i zrozumiały sposób odpowiedzi na zadawane przez klienta pytania, wraz z przedstawieniem mu dobrych i złych scenariuszy, w tym często z wyliczeniem ewentualnych kosztów (np. w kontekście sporów sądowych). Idąc tym tropem, sprawna, acz przemyślana komunikacja, prowadzona w możliwie prosty sposób, jest kluczem do wzajemnego zrozumienia i wypracowania dobrych rozwiązań.
Prawnik dostarcza zatem klientowi pełnego obrazu jego sytuacji prawnej, a w tym układzie klientowi zostaje to, na czym zna się najlepiej (i co naszym zdaniem powinno zostać pod jego kontrolą), czyli podejmowanie na tej bazie decyzji, które przeważnie mają charakter stricte biznesowy.
Za wartościowe i pozwalające na budowanie zdrowej relacji uważamy też pozostawanie otwartym na uwagi klienta co do wykonywanej przez prawnika pracy, czy sposobu komunikowania się.
Po trzecie: gramy do jednej bramki
Kolejnym kluczowym elementem tej układanki jest zrozumienie, że klient
i jego prawnik grają w jednej drużynie. Co to znaczy? Dla nas, to wzajemny szacunek dla pracy i pomysłu na życie drugiej strony i włożenie wysiłku w to, aby pomóc drugiej stronie ten pomysł realizować. No i przede wszystkim to, że się zwyczajnie lubimy, bo wtedy łatwiej przebrnąć przez wszelkie potencjalnie konfliktowe czy stresujące sytuacje.
Last but not least przykłady negatywne, czyli co uważamy za sygnał, że coś nie działa
Po pierwsze, w naszej ocenie, stratą czasu i pieniędzy należy, co do zasady, nazwać sporządzanie opasłych opinii prawnych zawierających dywagacje odnośnie tego, czy dany temat ma szansę powodzenia, czy nie. Wiadomo, że są branże czy instytucje, które lubują się w tego rodzaju opracowaniach, ale nie jest to raczej temat dla świata startupów.
Idąc dalej, organizowanie spotkań bez wcześniejszego, wstępnego choćby, przygotowania się do nich przez prawnika. Efekt? Prawnik nie wie tak naprawdę, w jakiej sprawie przychodzi do spółki/funduszu, strony angażują się często w długotrwałe, płatne oczywiście spotkania, które nie zbliżają nikogo do zdobycia potrzebnych informacji.
Czy to może być pomocne? Czy coś z utworzenia takich dokumentów, czy z odbycia takich spotkań wynika? Czy klient dostaje konkretne odpowiedzi na zadane przez siebie pytania? W naszej ocenie nie. Według nas jest to co najwyżej efektowne, ale na pewno nie efektywne. Być może masz inne doświadczenia albo jest może jakaś grupa osób, które cenią sobie tak budowany prawniczy entourage. W naszej ocenie jednak, taki sposób pracy nie sprzyja ani rozwiązywaniu problematycznych kwestii prawnych ani budowaniu dobrych relacji na linii klient – prawnik.
Finalnie – ułomna komunikacja i brak transparentności, czyli zaprzeczenie wszystkiego, o czym była mowa powyżej.
Co z tego wszystkiego wynika dla Ciebie, czyli jak zweryfikować, czy ta relacja ma szansę na powodzenie?
Na etapie podejmowania decyzji o wyborze doradcy zwróć uwagę na to, co oferuje Ci osoba, do której zwracasz się z prośbą o wsparcie. Czy prosi Cię o przekazanie informacji, dokumentów i szczegółów sprawy kluczowych dla jej zrozumienia i załatwienia? Czy z jej komunikatów wynika, że wie, o czym mówi? Czy odpowiada Ci jej sposób komunikowania się, to jest, czy komunikacja jest sprawna, przejrzysta i analityczna, czy zmierza do zarysowania obrazu sprawy w sposób pozwalający na jej rzeczywiste załatwienie? Czy na spotkania przychodzi przygotowana do merytorycznej dyskusji?
I jakkolwiek nie da się zaprzeczyć, że w części przypadków dopóki prawnik nie wgłębi się w szczegóły sprawy, dopóty nie będzie w stanie precyzyjnie określić, ile pracy będzie musiał w nią włożyć, czy jakie rozwiązania będzie w stanie zaproponować, to są także sytuacje, gdzie jest to możliwe bez zbędnych dywagacji.
Natomiast, już na etapie współpracy pomyśl, czy prawnik nie jest osobą, która może, kolokwialnie mówiąc, położyć jakąś transakcję przez zbytnią drobiazgowość w kwestiach, o które nie warto kruszyć kopii. Zwróć też uwagę na jakość proponowanych przez niego rozwiązań, na elastyczność w kwestii zmian i na to, czy jest transparentny, to jest, czy na bieżąco z Twoją działalnością, i czy, w rozsądnym oczywiście zakresie, informuje Cię o sprawach, które dla Ciebie prowadzi. Warto też zwrócić uwagę, jak traktuje swoich kolegów po fachu, także tych, siedzących po drugiej stronie stołu negocjacyjnego, czy jest życzliwy, lubiany, ale i poważany w środowisku, w którym się wspólnie poruszacie.
No i przede wszystkim, zastanów się, tak po prostu, czy dobrze się dogadujecie i czy jest między wami „chemia”. Bo bez tego, jak w każdej innej dziedzinie życia, ciężko o satysfakcjonujące rozwiązania.
***
Być może nasze przemyślenia będą w jakimś zakresie zbieżne z Twoimi
i pozwolą Ci na rozpoczęcie wartościowej i przyjaznej dla obydwu stron współpracy, czego Ci szczerze życzymy.
***
Masz inne przykłady dobrych vs. złych praktyk w tym obszarze? Udostępnij artykuł i zostaw komentarz. Chętnie poczytamy o Waszych doświadczeniach, ale i o tym, jak branża startupowa ocenia polski rynek usług prawnych.
